wtorek, 26 maja 2015

"Do 21:00"

Chemia, trwające czterdzieści pięć minut męczarnie, jeżeli nikt nie potnie sobie ręki nożem, czy nie obleje kwasem, będzie dobrze. Stiles siedział w ławce, po wyglądzie można spostrzec, iż nie była ona zmieniana przez spokojnie sześć lat. Przez okna wdzierały się do klasy numer 26 promienie słońca. Nie malowane od wieków ściany, teraz pozaklejane były plakatami, na których widniały informacje na temat rzeczy, które uważane były przez Stilesa za czarną magię. Pan Raddinson, ubrany był dzisiaj w niebieską marynarkę, nowość z jego bogatej kolekcji odświętnych ciuchów, i czarne jeansy. Bazgrał coś na tablicy, co także było dla Stilinskiego czarną magią, wymieniając oceny końcowe poszczególnych uczniów.
-Scott McCall, trójka, stać cię na więcej i dobrze o tym wiesz, ale najwidoczniej masz ważniejsze sprawy, niż nauka i chociażby odrabiane prac domowych! - pouczał nauczyciel, przez cały czas odwrócony przodem do tablicy - Lydia, pięć! Powinniście brać z niej przykład. Danny, czwórka, zrobisz mi na piątek projekt, obojętnie na jaki temat, będzie piątka. Kira, trzy, popraw sprawdzian z szóstego działu a będzie cztery. Stiles... brak mi słów, pierwszy raz natknąłem się na taki, chodzący objaw głupoty i lenistwa w jedym! Masz pięć jedynek, dwie dwóje i jedną czwórkę. Masz dwa tygodnie na poprawienie tych ocen, inaczej piszesz w sierpniu poprawkę! W nauce pomoże ci... Danny, może on przekaże ci choć odrobinę swojej wiedzy, skoro nie umiesz jej wyciągnąć ani z książki, ani z mojej codziennej, naukowej gadki! - Stiles rozejrzał się po klasie, próbując namierzyć wzrokiem Danny'ego. Siedział on w ostatniej ławce rzędu przy oknach. Miał na sobie bordową koszulkę bez rękawów, oraz brązowe bermudy. Wyglądał bardzo seksownie. Pedagog nadal wymieniał oceny, krytykując każdą poniżej czwórki. Na koniec lekcji zapowiedział kolejny sprawdziań, który Stilinski już wiedział, że będzie musiał poprawiać. Po całej szkole rozległ się dźwięk dzwonka.
                          ****
-To co, dzisiaj? - Stiles poczuł rękę opadającą na jego prawe ramię - no bo wychodzi na to, że jesteś na mnie skazany, czy tego chcesz, czy nie.
-No okay. Do 21:00 jestem sam w domu, możesz wpaść - odpowiedział. Sam nie wiedział po co to dodał, czego oczekiwał? Przecież będą tylko się uczyć, a czy gdyby ktoś był w domu, wykluczało by to naukę? Nie. Jak najszybciej więc chciał wybrnąć z niekomfortowej sytuacji, zanim Danny pomyśli sobię, że chłopiec ma inne plany z nim związane, niż naukę - wiesz, jak będziemy sami będzie ciszej, i ogólnie można będzie się lepiej skupić, nikt nie będzie nam przeszkadzać, będzie ciszej, można będzie się lepiej sk...
-Dobra, dobra! Rozumiem. Rozumiem. Nie denerwuj się. Przecież nie uważasz chyba, że będę chciał uprawiać z tobą namiętną miłość, czy nagrywać porno? - śmiał się Danny - sorry, nie jarają mnie chłopcy wolący dziewczęta, może kiedyś zmienisz zdanie i poczujesz moją namiętność...
-Może... - odrzekł Stiles - to do zobaczenia!
Teraz już wiedział. Wiedział, że Danny mu się podoba.

Zapraszam do czytania kolejnych rozdziałów ;)

1 komentarz:

  1. WOO HOOO nowy post, NOWY POST zajebisty xD bjedny Stiles taki leniwy xD piszesz super, czekam na więcej xD pozdro ;* życzę weny xD

    OdpowiedzUsuń